Ten serwis wykorzystuje pliki Cookie - więcej informacji X
Fundacja Polaku Pomagaj

Natalka Smolińska



Natalia była dzieckiem jak najbardziej zaplanowanym i chcianym, ale jak widać nie wszystko możemy sobie zaplanować. Jej choroby w naszych planach absolutnie nie było i nic na początku nie wskazywało, że mogą być jakiekolwiek problemy.


Mieliśmy już starszą córkę Darię, która urodziła się zdrowa i bardzo czekała na młodszą siostrę. O tym, że to będzie dziewczynka, dowiedzieliśmy się w czasie rutynowego badania USG w połowie ciąży, wtedy też okazało się, że Malutka ma rozszczep (przepuklinę oponowo-rdzeniową) kręgosłupa w dolnym jego odcinku. Ta informacja była dla nas szokiem, nie wiedzieliśmy jak to dalej będzie i z czym to się wiąże. Lekarz, który zdiagnozował wadę powiedział, że grozi jej niedowład kończyn – ujmując rzez w wielkim skrócie. Wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy, że z tą wadą powiązane są również inne schorzenia, takie jak wodogłowie i pęcherz neurogenny. Zaczęły się pielgrzymki po specjalistach, którzy niestety potwierdzili pierwszą diagnozę, od tej chwili byliśmy pod częstszą kontrolą specjalistów. Odwiedziliśmy także ośrodek na Górnym Śląsku, gdzie operuje się tego rodzaju wady jeszcze w czasie ciąży, ale ponieważ taki zabieg wiąże się z ryzykiem wcześniejszego porodu, to zrezygnowaliśmy – chcieliśmy, żeby Malutka jak najdłużej zbierała siły do walki i urodziła się jak najpóźniej się da.
W dniu urodzin po wstępnym zaopatrzeniu i przygotowaniu Natalia trafiła na chirurgię dziecięcą, gdzie przeszła zabieg zamknięcia przepukliny. Wstrzymywano się póki co z założeniem zastawki regulującej przepływ płynu rdzeniowo-mózgowego, ponieważ nie narastało wodogłowie. To była jej pierwsza operacja, którą zniosła bardzo ciężko, ale po paru dniach pobytu na OIOMI-e wróciła na oddział ogólny. Wodogłowie niestety zaczęło narastać i po 10 dniach od pierwszego zabiegu wszczepiono Natalce zastawkę, która miała odprowadzać nadmiar płynu do otrzewnej.
Jeszcze w szpitalu zaczęliśmy rehabilitację Naty, a po wyjściu ze szpitalu praktycznie od ręki dostaliśmy się na rehabilitację do ośrodka, w którym jesteśmy do dzisiaj. Mając zaledwie 3 tygodnie nasza córeczka zaczęła regularne wizyty u logopedy i rehabilitantów. Od półtora roku zaczęliśmy również zajęcia w ramach hipoterapii.
W wieku 8 miesięcy Natalia przeszła pierwszą rewizję zastawki ze względu na narastające wodogłowie. Powodem była zatykająca się zastawka. Niestety zabieg się nie powiódł i po kolejnych dwóch dniach niezbędna była operacyjna wymiana całego układu. Myśleliśmy, że wszystko co złe za nami, ale we wrześniu 2013 r. wylądowaliśmy kolejny raz w szpitalu, powodem były drgawki gorączkowe. Zaczęło się szukanie przyczyny, podejrzewano u Naty urosepsę. Zaczęły się zakażenia organizmu, nie wiadomo skąd, potem pojawiły się zakażenia układu moczowego. Dalej narastało wodogłowie. Niezbędne było rozpoczęcie cewnikowania Natalki co 3 godziny z przerwą nocną, które miało na celu zabezpieczenie nerek przed uszkodzeniem bakteriami.



W różnych szpitalach łącznie z przerwami spędziliśmy czas od września do połowy stycznia 2014r. Niestety Nata przeszła kolejną wymianę zastawki, ( dotychczasowa uległa zakażeniu bakteriami), przez miesiąc leżała plackiem z drenażem zewnętrznym zamiast zastawki. Musieliśmy pozbyć się bakterii, które zakażały organizm.
Do chwili obecnej Natalia przeszła już 7 operacji w swoim 3-letnim życiu. Jest pogodna, roześmiana, dzielnie znosi codzienną rehabilitację. Przy pomocy ortez zaczyna stawiać pierwsze samodzielne kroki, sama wstaje, próbuje być samodzielna. Zaczyna więcej mówić, składa pierwsze zdania, śpiewa, rysuje. Niedługo pójdzie do przedszkola, takie mamy plany. Chcemy, żeby doganiała swoich rówieśników i nie czuła się od nich gorsza. Na chwilę obecną wymaga nadal cewnikowania i pieluchowania, zaopatrzenia w ortezy, wielospecjalistycznej opieki lekarskiej m.in. w klinice ortopedycznej w Aschau k. Monachium, systematycznej rehabilitacji.